Pozdro dla niebytu

Marcin Orliński

(„Wakat” nr 1 (6) 2008)

Jaś Kapela, Życie na gorąco, Korporacja Ha!art, Kraków 2007


"Konsumpcja to jedyny znany mi sposób
na odroczenie nieuniknionego"
(Jaś Kapela, Rozrywka jest dla plebsu)

Mogłoby się wydawać, że popkultura nie służy poezji. Jak bowiem pogodzić język komunikacji masowej z tzw. kulturą wysoką? Jeśli dawniej poeci decydowali się pisać o kulturze masowej, to tylko po to, aby obnażyć jej płytkość i miałkość. Tak było choćby w przypadku Tadeusza Różewicza. Za sprawą postmodernizmu ta hierarchia uległa jednak odwróceniu, a jej rewers doczekał się wielu wersji w zależności od gruntu, na jaki trafił. Po Marcinie Świetlickim trudno już kwestionować wartość takich figur w wierszu, jak telewizja czy wyprzedaż.

Jaś Kapela potrafi nie tylko twórczo wykorzystać przestrzeń popkultury, ale także na jej gruncie poruszyć tematy, z którymi borykali się najbardziej zaprawieni rzemieślnicy słowa. Życie na gorąco to druga książka warszawsko-krakowskiego slammera. Już pierwszy tomik Reklama wzbudzał podziw recenzentów. Igor Stokwiszewski pisał o nim: "Przerażająco dojrzały a zarazem frywolny debiut Jasia Kapeli zapowiada podniesienie poprzeczki dla młodych poetów polskich o co najmniej świetlny rok. Nie pamiętam książki, po której byłbym pewien, że mamy do czynienia z zupełnie nową jakością w poezji".

W przypadku wierszy Jasia Kapeli język medialny i reklamowy nie stanowi jedynie narzędzia wyrazu. Zderzając ze sobą różne kody, autor Życia na gorąco objawia przed czytelnikiem prawdę iście filozoficzną: sposób mówienia nigdy nie jest "niewinny", a zawsze uwikłany w swój przedmiot. Co się zatem odbija w lustrach popkultury? Przede wszystkim codzienne życie. Ale nie tylko. Między tabloidowymi nowinkami zdaje się migotać naga egzystencja, która odarta z wielkich haseł i patosu manifestuje się w wypadających zębach, w poczuciu niepewności co do własnej tożsamości, a także w szczerych, a jakże znaczących wyznaniach: "jestem chujem" (Jaś Kapela Superstar), "Ten, Który Skrzywdził, to ten, / który tu siedzi" (Arnold, czyli o dojrzewaniu), "Człowiek pisze wiersze, bo nie ma / do kogo otworzyć ust (...) Właściwie nie chodzi o pisanie, lecz o jakość życia" (Wieczór z Michelle Pfeiffer). Fragmentom o charakterze konfesyjnym zawsze towarzyszy jakieś medium: nazwisko z pierwszych stron gazet czy scenografia rodem z programu rozrywkowego.

Dużo miejsca w swoich wierszach poświęcił Kapela problemowi społecznej alienacji, która być może w ogóle stanowi warunek kultury masowej. Już zwykłe pozdrowienie znajomej osoby okazuje się problematyczne: "Tak bardzo chcemy być dla siebie dobrzy, / że mówimy sobie wyłącznie cześć" (Modlitwa o zdrowie). Inny znaczący fragment: "W mojej komórce / nie ma nikogo, z kim chciałbym / podzielić się szczęśliwą nowiną, / że odnalazłem cel I do niego / zmierzam" (Paris Hilton Sex Tape). Jak się bowiem dowiadujemy z utworu Problem Wodeckiego, melancholia nie pozwala na konwersację nawet z "najlepszymi ludźmi". Trudno się więc chyba zgodzić z Agnieszką Wolny-Hamkało, która komentując na łamach Polityki najnowszy tom Jasia Kapeli stwierdziła po prostu, że "Miało być przyjemnie i jest".

Narrator Życia na gorąco to obserwator bystry i dojrzały, który w niezwykle subtelny sposób sygnalizuje problematyczność obcowania z innymi ludźmi. Na przykład w utworze Statystycznie rzecz biorąc stawia pytanie: "czy podoba ci się moje ciało?". W kontekście informacji o paranoicznych zachowaniach Brytyjczyków ("20% Brytyjczyków podejrzewa, / że są śledzeni lub obserwowani") powyższe słowa nabierają zupełnie nowego sensu.

Barwne widowisko teleturnieju okazuje się więc skutecznym narzędziem terapeutycznym. W jednym z utworów autor przekonuje: "Na kryzys tożsamości polecamy banany (...) i słońce". Kapelowe porady różnią się jednak od tych, które są nam serwowane przez kolorowe tygodniki. W żadnym czasopiśmie nie znajdziemy przecież informacji, że antybiotyki i butonierki to "sposób na zatrzymanie tych, którzy odchodzą". Tych "porad", tyleż zabawnych, co niepokojących, nie udziela więc specjalista, ale mały chłopiec, Jaś, który próbuje znaleźć remedium na świat, w którym "ja się nie biję, ja dostaję wpierdol".

Perspektywa niepewności przenika zresztą całą książkę. Na przykład w utworze Pierwsza klasa akcja rozgrywa się w pociągu Intercity, w którym bohater spotyka Janusza Gajosa: "Prawie wszystko wygląda jak coś innego, / ale takie nie jest. Przeżyłem katharsis, / ale tylko trochę". W podobny sposób mieszają się zasłyszane głosy. "Słyszę głosy, lecz ich nie poznaję" (Gawliński śpiewa Niemena, czyli największe polskie przeboje). W rzeczywistości pozbawionej stałego punktu odniesienia nic nie jest pewne i jednoznaczne. Kiedy Jaś Kapela przekonuje, że "Telewidzowie telewidzom zgotowali ten los" (Jenna Jameson albo pieśń zaranna), trudno oprzeć się wrażeniu, że kultura masowa w naturalny sposób narodziła się z tradycyjnego sposobu myślenia o świecie, zgodnie z którym rzeczywistość istnieje tylko o tyle, o ile można ją przedstawić.

Jaś Kapela zafundował nam więc projekt ambitny, znacznie odbiegający od większości podobnych propozycji dostępnych na rynku. Nawiązując do sposobu funkcjonowania współczesnego społeczeństwa konsumpcyjnego, pokazał, że życiem codziennym rządzą mechanizmy podobne do tych, które zostały wypracowane w dziedzinie reklamy i marketingu. Dlaczego pragniemy być piękni, zdrowi i dobrzy? Odpowiedź jest prosta: bo tacy nie jesteśmy. Próba mikrofonowa okazuje się więc nie tylko sprawdzianem poetyckiej mowy, ale także testem, któremu poddaje się samą egzystencję - produkt byle jaki, zawodny i niezwykle trudny w obsłudze.