Spotkanie poetyckie WBPiCAK

Joanna Lech, Marcin Orliński, Przemysław Owczarek

17 czerwca o godz. 18:00 w Instytucie Mikołowskim w Mikołowie odbędzie się niezwykły wieczór poetycki. Swoje najnowsze tomy wierszy zaprezentują:

  • Joanna Lech (Nawroty)
  • Marcin Orliński (Drzazgi i śmiech)
  • Przemysław Owczarek (Pasja)

Spotkanie poprowadzą Maciej Melecki i Krzysztof Siwczyk.

Źródło: InstytutMikolowski.pl



Joanna Lech (ur. 1984) — poetka. Wydała tomy wierszy: Zapaść (Łódź 2009) oraz Nawroty(Poznań 2010). Nominowana do Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius oraz do Nagrody Literackiej Nike. Laureatka XIII Konkursu Poetyckiego im. Jacka Bierezina, Nagrody Specjalnej w X edycji Konkursu Literackiego PTWK w kategorii "debiut roku", a także innych ogólnopolskich konkursów poetyckich. Publikowała m.in. w "Studium", "Tyglu Kultury", "Portrecie", "Toposie", "Gazecie Wyborczej", "Czasie Kultury", "Tygodniku Powszechnym", "Kresach", "Frazie", "Radarze", "Dwutygodniku", "Pograniczach" oraz antologii „Poeci na nowy wiek” (Biuro Literackie, Wrocław 2010). Redaguje dział poezji w "Kofeinie". Pochodzi z Rzeszowa, mieszka w Krakowie.

Motyw zapalny

Kawałek kradzionej przestrzeni, pod którą rozrzucam sny
i zużyte chusteczki. Jakoś od razu się odbarwiają na szaro,
jakby na styku podłogi zaczynał się rozkład, którym na dobre

przesiąkło powietrze. Po wszystkim zostaje ślad wypalony
w pościeli i trochę szybsze tętno, trochę więcej niczego.
Poza tym bezruch i światło, które zawsze się sączy gdzieś

z boku. Cisza się skrada pomiędzy palcami i kładzie się
w poprzek, czekając na słowa, które już się wytarły i wsiąkły
pod skórę, jak zimno, które też zawsze przychodzi po wszystkim.

Jak stały motyw gaszenia się w obcym łóżku, pod dobrze
znajomym dotykiem; on ciągle jeszcze się żarzy,
i ciągle odpada od niego popiół.



Marcin Orliński (ur. 1980) — poeta, krytyk literacki. Doktorant w Instytucie Badań Literackich PAN. Absolwent filozofii na Uniwersytecie Warszawskim. Laureat wielu ogólnopolskich nagród literackich. Stypendysta Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w dziedzinie literatury. Redaktor naczelny serii wydawniczej "Biblioteka debiutów" przy "Zeszytach Poetyckich". Wydał tomy wierszy Mumu humu (Kraków 2006), Parada drezyn (Łódź 2010) oraz Drzazgi i śmiech (Poznań 2010). Publikował w takich czasopismach, jak "Gazeta Wyborcza", "Przekrój", "Twórczość", "Odra", "Tygodnik Powszechny", "Akcent", "Kresy", "Fraza" czy "Bez dogmatu". Tłumaczony na języki angielski, niemiecki i szwedzki. Mieszka i pracuje w Warszawie.

Nie poznałam w Panu mężczyzny

Nic nie jest proste,
dopóki nie wykrzywi się

w czyichś ustach. I nie masz śniegu nad kartkę,
którą dziecko przykleja do rozwartych ust. I nie masz ust,

które by objęły, obcałowały obnażony
nieopatrznie rąbek czasu, kiedy pochylona postać
w brunatnym płaszczu zatrzymuje się w pół drogi
na przystanek. Fruną do niej z okien
kominiarze pędziwiatry,

bywalcy głośnych i dusznych miejsc
z wielkich miast. Nad konsoletami migoczą
cząstki soli, czyjś obcy, wilgotny oddech,
jakby gwałt dokonany przez wodę na powierzchni
słońca, bo w tym klubie

odnowiona zostaje święta ofiara,
którą oto podaję ci na język, moje dziecko,

mój ptaku dodo w grze.



Przemysław Owczarek (ur. 1975) — polski poeta i antropolog kultury. Absolwent Studium Literacko-Artystycznego UJ, doktor nauk humanistycznych, wykładowca, redaktor naczelny Kwartalnika Artystyczno-Literackiego "Arterie". Odpowiada za Dział Kultur Miejskich w Muzeum Archeologicznym i Etnograficznym w Łodzi. Wydał książki poetyckie: Rdza (Kraków 2007), Cyklist (Łódź 2009) i Pasja (Poznań 2011) oraz książkę naukową o kulcie Jana Pawła II na Podhalu. Publikował m.in. w "Tyglu Kultury", "Wakacie", "Studium", "Odrze", "Twórczości", "Kresach" i łódzkim dodatku "Gazety Wyborczej". Laureat ogólnopolskich konkursów poetyckich, m.in. konkursu im. J. Bierezina w 2006.

* * *

łkaj. widzą cię tylko

polne myszy. szelest rozprasza się jak dym.
za plecami zostawiłeś miasto. jego zbrojownie.
brzdęk ludzi. dawniej w zagonie proch był ciałem.

co zostało? żyły mrozu na brukwi. zbita w ciżbę
kukurydza. zmarznięty por przedrzeźnia jelita
chociaż na żadnym ołtarzu nie paliłeś wnętrzności.

widziałem żal na twojej twarzy w sali pożegnań
krematorium. czyżbyś zobaczył w agonii świetlówek chwilę
której nie było? ojca i syna pogodzonych nad rzeką. niepokoją mnie
proste słowa. niepokoi twarz którą zobaczyłem, choć tyle lat była
martwa. wsunąłem dłoń w trumnę. włożyłem leciwy beret
na twoją głowę. zimną jak kamień w grudniową odwilż.
jesień minęła tak szybko

aż trudno w nią uwierzyć. śmierć dopadła cię na tarczy.
serce pękło w szpitalnym kiblu. wypróżniło się w pustkę
bez granic. coś wrzeszczało – „Bóg” w mokrej pielusze?
co mogły ujrzeć mętne oczy pielęgniarek które w nocy
zawinęły w płótno trzech pacjentów? wykresy potrafią kłamać.
wskazówki łamią się

na sekundzie. wyszedłem pierwszy z sali pożegnań. nad cmentarzem
krążył jastrząb. zmarli kłębili się w kominie. a teraz tu w ogrodzie
stoję na ziemi w którą siałem popiół. ziarno obumiera. wpija się
w pięty. przenika w splot. jakbyś miał rosnąć z mojego gardła.



Źródło: InstytutMikolowski.pl