Recenzja Środków doraźnych

Rafał Gawin

(„Afront” nr 3/2017)


Po książce dla hipsterskich biegaczy Orliński zafundował czytelnikom książkę o hipsterskiej depresji, nie przez przypadek z biegami w tytule. I jest w tych wierszach – można już śmiało powiedzieć, że charakterystyczny dla autora z Saskiej Kępy – spokój i dystans, nie tylko do pokonania. Brakuje mięsa, to istotne. Ale pojawiają się równie soczyste kawałki warzyw i owoców. Świeżych. Zbytnie zmetaforyzowanie języka jednak nie służyłoby tym wierszom, jak wątpliwie służy opowiadaniu o nim. Bo to jest format reality typu Ukryta prawda, tyle że zmontowany na najwyższym poziomie, skrojony pod bogatszego zjadacza chleba, ciecierzycy, soi i marchewki. I jak rzadko – deklaratywność i dosłowność jest w tych wierszach wręcz wskazana. Tak silnie działa tutaj artykulacja i obsesyjne przypominanie tematu książki. Ile lektur jest więc możliwych? Tyle, ile pomaga, choć wskazana jest jedna, ale dobra. Tak skonstruowane teksty nie potrzebują reklamy, one po prostu są jej przekonującym nośnikiem.