Przestrzeń Literacka 2013

wywiad z Marcinem Orlińskim


Rys. Magdalena Tomczyk Gościem tegorocznego festiwalu ”Przestrzeń Literacka” w Chełmie będzie Marcin Orliński. Autor postanowił odpowiedzieć nam na parę pytań. Zapraszamy!

Odwiedź serwis festiwalu "Przestrzeń Literacka":
przestrzenliteracka.pl


Mateusz Grzeszczuk: Czy aktualnie nasz rynek wydawniczy choruje na większą liczbę tworzących niż samych czytelników? Szczególnie jeżeli chodzi o poezję?

Marcin Orliński: Rzeczywiście, można się spotkać z opinią, że poetów jest więcej niż czytelników poezji. Nie wiem jednak, czy to prawda. Na pewno taka sytuacja ma miejsce na niektórych imprezach literackich, a także na forach internetowych. Autorzy i czytelnicy to często te same osoby. Tego stanu rzeczy nie nazwałbym jednak chorobą. To naturalne, że poeta jest zainteresowany twórczością innych poetów i że powstają kolejne środowiska literackie. Sęk pewnie w tym, że poezja cieszy się o wiele mniejszą popularnością niż proza, a zwłaszcza proza popularna. Był oby więc wspaniale, gdyby udało się nią zainteresować jak najwięcej osób. Z drugiej jednak strony sytuacja, w której cała Polska czyta wiersze, wydaje mi się utopią. Nie wierzę na przykład, że górnicy w wolnych chwilach będą czytali Krystynę Miłobędzką, a krawcowe masowo oddawały się lekturze Andrzeja Sosnowskiego.

Co zrobić, żeby młody czytelnik nie kojarzył literatury jedynie z czasami szkolnymi, kiedy zmuszony jest siedzieć nad tekstami, których często nie rozumie?

Szkoła zabija literaturę. Nie mam co do tego wątpliwości. Lekcje języka polskiego to często edukacyjna farsa. Większość nauczycieli klepie w kółko te same formułki, o tym, że „zabory” i że „Słowacki wielkim poetą był”. Kreatywność uczniów jest na każdym kroku skutecznie pacyfikowana. Młodzi ludzie szybko orientują się, że bardziej opłaca się zabłysnąć w wypracowaniu jakąś standardową informacją z bryku niż wyrazić własną opinię lub naruszyć świętą kolejność wstępu, rozwinięcia i zakończenia. Polacy kończą licea, nienawidząc literatury. I tak naprawdę niewiele o niej wiedząc. Myślę, że trzeba by więc przede wszystkim zmienić podejście do nauczania. Szkoła powinna pokazać, że literatura jest czymś ważnym, że dotyczy każdego z nas, że może sprawiać radość i w istotny sposób wpływać na nasze rozumienie świata.

Jak wyglądał Twój start z literaturą? Jak dzisiaj należy debiutować, rozpocząć zmaganie z pasją, jaką jest poezja?

Mój romans z poezją zaczął się jeszcze w podstawówce. Ze zdumieniem odkryłem, że wiersze tych wszystkich Kochanowskich, Norwidów i Miłoszów są tak naprawdę o mnie. Zrozumiałem, że tym autorom udało się wyrazić coś, wokół czego od dawna nieporadnie krążyły moje myśli. Czytałem więc coraz więcej. Trochę próbowałem też sam pisać, ale na początku raczej z miernymi efektami. Dopiero później udało mi się poznać tajniki rzemiosła i rozwinąć warsztat. Jak więc należy rozpocząć przygodę z poezją? Myślę, że przede wszystkim jak najwięcej czytać. Być cierpliwym, nie bać się krytyki i pracować nad stylem. Jak bowiem wiadomo, talent to tylko dziesięć procent sukcesu, reszta – to ciężka praca.

Czy jest sens organizowania takich festiwali jak nasz, w szczególności w mniejszych miejscowościach?

Oczywiście! Im więcej imprez literackich, tym lepiej. Poezja to produkt niszowy. Warto ją więc promować w każdy możliwy sposób.

Czy tendencja spadkowa, jeżeli chodzi o zainteresowanie literaturą, to tylko problem w naszym kraju? Jak wygląda czytelnictwo w Europie?

Nie wiem, jak wyglądają statystyki, ale wydaje mi się, że problem jest złożony. Co jakiś czas media trąbią, że „zaledwie co czwarty Polak…” i że „coraz wyższe ceny książek…”. Wydaje mi się, że za ten stan rzeczy nie należy jednak obwiniać jedynie wydawców. Niski poziom czytelnictwa nie jest chyba niczym nowym. Do XIX wieku czytanie książek było elitarne i stanowiło przywilej wykształconej i zamożnej mniejszości. Dzisiaj sprawa ma się nieco inaczej. Demokracja, przynajmniej teoretycznie, gwarantuje równy dostęp do dóbr kultury. Ale w wielu miejscowościach bibliotek w ogóle nie ma, a jeśli są, to świecą pustkami. Inna sprawa, że ambitnymi dziełami literackimi zawsze będzie się interesowała tylko garstka osób. Żeby zafascynować się poezją Marty Podgórnik, Romana Honeta, Dariusza Suski albo Joanny Mueller, potrzeba jednak pewnej wiedzy i wrażliwości.

Kiedy doczekamy się następnego Noblisty w dziedzinie literatury?

W zeszłym roku wpadł mi w ręce folder z Biblioteki Akademii Szwedzkiej, promujący polską literaturę. Zaprezentowano w nim dwoje autorów: Olgę Tokarczuk i Adama Zagajewskiego. To może być pewna wskazówka. Nie jestem fanem Zagajewskiego, natomiast Tokarczuk od dawna kibicuję. Myślę, że jest znakomitą autorką o świetnym, rozpoznawalnym stylu. Jeśli natomiast przyjrzeć się opiniom krytyków i bukmacherów, to wciąż wysoko plasują się tacy autorzy, jak Sławomir Mrożek czy Tadeusz Różewicz. Trudno zatem przewiedzieć, która z polskich autorek bądź który z polskich autorów ma szansę w XXI wieku na literackiego Nobla. Kto wie, może za jakiś czas nagrodzony zostanie ktoś ze średniego lub młodszego pokolenia, na przykład Jacek Dehnel, Michał Witkowski, Julia Fiedorczuk albo Dorota Masłowska?

Dziękuję za rozmowę.

Ja również dziękuję!


Spotkanie z Marcinem Orlińskim w piątek 17 maja 2013 roku o godz. 10:00 w I LO w Chełmie.

Więcej: przestrzenliteracka.pl


(Rys. Magdalena Tomczyk)