Poeta szuka tożsamości

Marcin Orliński

(„Rzeczpospolita” z dn. 04.04.2015)

Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki, Kochanka Norwida, Biuro Literackie, Wrocław 2014, liczba stron: 68


Twórczość Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego stanowi ważny punkt na mapie polskiej poezji współczesnej. Barokowe rekwizytorium, charakterystyczne powtórzenia, powracające motywy ciała, choroby i bezdomności, a także ironia i specyficzne poczucie humoru sprawiają, że autor Piosenki o zależnościach i uzależnieniach to poeta oryginalny i – by tak rzec – nie do podrobienia. Jego wiersz jest czymś w rodzaju notatki, która bezpośrednio nawiązuje do notatek poprzednich i stanowi punkt wyjścia następnych. Wśród najchętniej podejmowanych przez niego tematów na plan pierwszy wysuwa się tożsamość. Tożsamość cielesna, psychiczna, seksualna, narodowa i kulturowa.

Kochanka Norwida to opowieść o rodzinie, której losy w tragiczny sposób splatają się z historią XX-wiecznej Polski. Obraz pogrążonego w ciemnościach domu łączy się ze wspomnieniami o matce. Matce wywlekanej z wiejskiej izby i deportowanej na sowiecką Ukrainę, matce w bydlęcym wagonie, matce dokonującej samookaleczenia. Poeta przywołuje Wólkę Krowicką, w której się urodził i dorastał, wymienia nazwy znanych sobie miejsc, opisuje codzienne życie na styku kultury polskiej i ukraińskiej. Pojawiają się też znane z poprzednich książek nazwiska Argasińskich i Ilnickich. Poezja okazuje się przestrzenią, w której można się zderzyć z traumą, zadać pytanie o swoje miejsce w świecie.

Bolesne wspomnienia z dzieciństwa to niejedyny wątek, na który warto zwrócić uwagę. Od opisu rodzinnej wsi poeta płynnie przechodzi do wydarzeń z późniejszych okresów życia. Przywołuje studia na lubelskiej polonistyce, wspomina, jak grzeszył w kabinach toaletowych, podejmuje temat choroby psychicznej. Bohater wydaje się w ciągłym ruchu, czego dowodem są choćby jego alternatywne osobowości: Konrad Bełski, Lucjusz Polański, Marcin Krowicki. W jednym z wierszy wyznaje: "zamienię siebie na ciebie/ i ciebie na siebie niczego wszak/ nie obiecując i nie osiągając ale najpierw/ poproś mnie o wszystko co mam/ ale najpierw (zanim/ dziabniesz) poproś o wiersze".

Nowy tom wierszy Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego to książka wielowątkowa, w której teoretycznie odległe od siebie tematy tworzą harmonijną, polifoniczną całość. Poeta w mistrzowski sposób łączy powagę z zabawą, a to, co wysokie, z tym, co niskie. Bo przecież poezja jest po to, "by ni stąd/ ni zowąd najlepiej w niedzielę/ narobić wielkiego huku".


Źródło:

Serwis internetowy "Rzeczpospolitej"