© 2014 John Doe                                                                              Wszelkie prawa zastrzezone. Kopiowanie i publikacja bez zgody autora zabronione.
                  Podczas poszukiwań opini na temat: który delay
w przedziale ~600 pln usatysfakcjonuje mnie swoim brzmieniem i funkcjonalnością, doszedłem do wniosku, że mam do wyboru: hmmm, kilka opcji.

- BOSS ..., zwyczajny cyfrowy delay, poza tym grałem na nim kiedyś - nie urzekł mnie
- EHX Memory Boy Delux ... miałem mniejszą wersję i nie do końca mi pasowało brzmienie - sprzedany.
- MXR Carbon Copy ... w sumie to jedynie z opisów na różnych forach stwierdziłem, że mogło by być podobnie jak z EHX
- TC Flashback ... i tu było najwięcej zastanawiania się za i przeciw
Kusiło mnie w tym efekcie mnogość trybów plus bajer w postaci loopera.
Cena również była zadowalająca: 546pln
Sporo czytałem opinii, próbek na YT oraz porad i w końcu doszedłem do wniosku,
że zbędna mi jest taka mnogość trybów, zbędny looper i toneprint,
tym bardziej, że w dużej mierze opinie na temat tej kostki są neutralne,
tzn. "fajny delay ale brzmi sterylnie", cyfrowo.
No w sumie to cyfrowy delay więc czego oczekiwać?
A jednak można na cyfrowym efekcie uzyskać piękną symulację analoga
bez jego "wad" ... to odnośnie T-Rex'a Replika ale o tym  ... później.

Wracając do TC Flashback ... to w sumie mi nie chodzi o bajery,
tylko o porządny delay z którego będę zadowolony i podczas użytkowania
nie będę miał krzywej miny a tylko i wyłącznie uśmiech na twarzy
i "mniut" w uszach.
Więc co ... T-Rex Replica?
No tak dobrze to nie ma ... troche trzeba za niego zapłacić.
Strymon ... tym badziej, poza tym nie potrzebuję takiego "kombajnu".
Więc po przeglądzie delay-ów na wiadomym portalu i opinii kolegi stwierdziłem,
że dołożę te pare groszy i spróbuję jak smakuje T-rex Reptile 2.
Szybkie zamówienie w jednym z lepszych sklepów w PL, 2 dni i efekt dotarł.
                    Wykonanie jak na T-rex-a przystało zawodowe.
Dość ciężki, potencjometry pracują z lekkim oporem ale płynnie i precyzyjnie.
Switche jak switche, pstrykają ale nie tak ciężko i głośno jak np.
w niegdyś posiadanym HD500.
Cztery potencjometry ECHO, LEVEL, REPEAT i TIME.
Generalnie wiadomo o co chodzi. Opóźnienie w granicach 10ms-1000ms.
Dodatkowy wciskany potencjometr Input Gain z prawej strony obudowy,
czyli regulacji sygnału wejściowego.
W przypadku przesterowywania efektu na wejściu o zaistaniłym fakcie
informuje nas dioda umieszczona tuż obok potencjometru.
No i mamy jeszcze genialną, jak dla mnie, sekcję Flutter,
która działa dość ciekawie.
Z reguły nigdy w delay-u nie korzystałem z sekcji modulacji
bo po prostu nie widzałem uciechy w "zwariowanym" zabarwianiu brzmienia.
A tutaj mamy przedewszystkim bardzo fajny, delikatny efekt typu leslie
lub ewentualnie wibrato w zależności jak ustawimy gałki Speed oraz Width.
Przy ustawieniach "na zero" modulacje są odcięte od toru sygnałowego, czyli czyściutki delay.
Potencjometr tone odpowiedzialny jest za bawę odbić,
od lekko mulącej po dość jasną ale nie kłującą i nie szklistą, otwartą i czystą.
Brzmienia jakie można na tym delayu ukręcić jest jak dla mnie wystarczające i wyczerpujące.
Efekt napewno nie brzmi sterylnie i zimno, jest ciepły i czytelny.
Szybki vintage slap back oraz eleganckie nie zamulające brzmienie "cyfrowego" klasycznego analoga na przesterze.
                    Na zakończenie mogę powiedzieć, że z zakupu jestem zadowolony i w pełni usatysfakcjonowany.
Każdy, kto ma podobne do moich przemyślenia przy wyborze delaya
może śmiało uderzać w Reptile 2, gwarantuję że będzie to trafny wybór.

                               Zaznaczam, że opinie o wyżej wymienionych kostkach
są moimi opiniami, ktoś inny może mieć całkiem inne odczucia.

T-Rex Raptile 2 delay
Reptile 2 vs Replica